poniedziałek, 16 listopada 2009

Manhunt

Z Manhuntem zetknąłem się po raz pierwszy dobrych kilka lat temu, przed wakacjami 2004 roku. Gra nie przypadła mi jednak do gustu. Może było tak po prostu dlatego, że nie kręciło mnie wtedy nazbyt granie :) W tym roku jednak, po pierwszych pogłoskach o wydaniu kontynuacji gry na pecety, postanowiłem nadrobić zaległości. Kupiłem edycję kolekcjonerską pierwszej części i przeszedłem ją sobie w wakacje. Nie żałuję.


Manhunt jest bardzo klimatyczną grą z gatunku survival horror. Opowiada historię Jamesa Earla Casha, kryminalisty skazanego na karę śmierci za bliżej niesprecyzowane przestępstwo. W dniu egzekucji Cashowi zamiast trucizny skorumpowany lekarz podaje silny środek usypiający i zostaje on porwany przez ludzi psychopatycznego reżysera snuff, Starkweathera. W ten sposób James trafia na naszpikowane kamerami ulice opuszczonego Carcer City i zostaje obsadzony w głównej roli najnowszej produkcji szaleńca.

Miasto nie jest jednak do końca takie puste. Na swojej drodze spotykamy kilka gangów, których członkowie oczywiście będą próbowali nas unieszkodliwić. Naszym zadaniem jest... zrobić z nimi to samo zanim sami zostaniemy dostrzeżeni. Największym przyjacielem Casha w trakcie całonocnej eskapady jest cień, szczególnie szeroko występujący w licznych zakamarkach i uliczkach. W bezpośredniej walce nasze szanse błyskawicznie topnieją, więc gra - przynajmniej na początkowych etapach - to czysta skradanka. Skupiamy się na cichym przemykaniu między pustymi budynkami, wabieniu "myśliwych" i pojedynczym ich eksterminowaniu. I to jest najbardziej kontrowersyjny punkt Manhunta. Zabijać możemy nie dość, że wieloma wymyślnymi narzędziami (np. plastikowym woreczkiem, kawałkiem szkła, łomem, itp.) to jeszcze na trzy różne sposoby, z których każdy jest coraz brutalniejszy i... lepiej punktowany. Nic jednak nie przebije sceny finałowej, ale o tym nie będę pisał żeby nie psuć innym zabawy :)

Co jeszcze poza ciekawą historią? Niezła jak na tamte czasy grafika, ładny filtr obrazu dodający efekt ziarnistości, niebanalne poziomy i oczywiście niesamowita muzyka potęgująca napięcie. Na pochwałę zasługują też nieskomplikowana mechanika gry i (chociaż prosty) system osłon. Żeby nie było zbyt nudno, mniej więcej w połowie fabuły w nasze ręce zaczyna wpadać broń palna, dzięki której możemy pozwolić sobie na bezpośrednie starcia, nawet z kilkoma przeciwnikami naraz - oczywiście z bezpiecznej odległości ;) Gra, jak przystało na tytuł Rockstar Games, nie jest krótka. Zawiera 20 podstawowych scen, każda zajmująca od 1 do 1.5 godziny w trybie fetish. Na niewyżytych czeka drugi tryb - hardcore, w którym jest jeszcze trudniej zaliczyć każdy poziom. Do tego dochodzą sceny bonusowe, będące zmodyfikowanymi wersjami tych wcześniejszych. Są to jednak głównie zadania w stylu ilu hunterów potrafisz zabić?, więc nie uświadczymy w nich niczego nowego.

Manhunt to gra wybitna. Bardzo dobrze zrealizowana, pomysłowa i klimatyczna, choć z pewnością nie dla wszystkich. Ci jednak przy zdrowych zmysłach, odróżniający grę od rzeczywistości, odporni na widoki latających wnętrzności i wyjątkowo brutalnej przemocy, mogą zagrać i jestem pewien, że się nie zawiodą. Piąteczka i czekamy na blaszakowy sequel. Oczywiście unrated ;) Póki co Manhunt 2 dostępny jest tylko w Stanach i tylko przez sieć.

* * * * *