
Manhunt jest bardzo klimatyczną grą z gatunku survival horror. Opowiada historię Jamesa Earla Casha, kryminalisty skazanego na karę śmierci za bliżej niesprecyzowane przestępstwo. W dniu egzekucji Cashowi zamiast trucizny skorumpowany lekarz podaje silny środek usypiający i zostaje on porwany przez ludzi psychopatycznego reżysera snuff, Starkweathera. W ten sposób James trafia na naszpikowane kamerami ulice opuszczonego Carcer City i zostaje obsadzony w głównej roli najnowszej produkcji szaleńca.
Miasto nie jest jednak do końca takie puste. Na swojej drodze spotykamy kilka gangów, których członkowie oczywiście będą próbowali nas unieszkodliwić. Naszym zadaniem jest... zrobić z nimi to samo zanim sami zostaniemy dostrzeżeni. Największym przyjacielem Casha w trakcie całonocnej eskapady jest cień, szczególnie szeroko występujący w licznych zakamarkach i uliczkach. W bezpośredniej walce nasze szanse błyskawicznie topnieją, więc gra - przynajmniej na początkowych etapach - to czysta skradanka. Skupiamy się na cichym przemykaniu między pustymi budynkami, wabieniu "myśliwych" i pojedynczym ich eksterminowaniu. I to jest najbardziej kontrowersyjny punkt Manhunta. Zabijać możemy nie dość, że wieloma wymyślnymi narzędziami (np. plastikowym woreczkiem, kawałkiem szkła, łomem, itp.) to jeszcze na trzy różne sposoby, z których każdy jest coraz brutalniejszy i... lepiej punktowany. Nic jednak nie przebije sceny finałowej, ale o tym nie będę pisał żeby nie psuć innym zabawy :)
Co jeszcze poza ciekawą historią? Niezła jak na tamte czasy grafika, ładny filtr obrazu dodający efekt ziarnistości, niebanalne poziomy i oczywiście niesamowita muzyka potęgująca napięcie. Na pochwałę zasługują też nieskomplikowana mechanika gry i (chociaż prosty) system osłon. Żeby nie było zbyt nudno, mniej więcej w połowie fabuły w nasze ręce zaczyna wpadać broń palna, dzięki której możemy pozwolić sobie na bezpośrednie starcia, nawet z kilkoma przeciwnikami naraz - oczywiście z bezpiecznej odległości ;) Gra, jak przystało na tytuł Rockstar Games, nie jest krótka. Zawiera 20 podstawowych scen, każda zajmująca od 1 do 1.5 godziny w trybie fetish. Na niewyżytych czeka drugi tryb - hardcore, w którym jest jeszcze trudniej zaliczyć każdy poziom. Do tego dochodzą sceny bonusowe, będące zmodyfikowanymi wersjami tych wcześniejszych. Są to jednak głównie zadania w stylu ilu hunterów potrafisz zabić?, więc nie uświadczymy w nich niczego nowego.
Manhunt to gra wybitna. Bardzo dobrze zrealizowana, pomysłowa i klimatyczna, choć z pewnością nie dla wszystkich. Ci jednak przy zdrowych zmysłach, odróżniający grę od rzeczywistości, odporni na widoki latających wnętrzności i wyjątkowo brutalnej przemocy, mogą zagrać i jestem pewien, że się nie zawiodą. Piąteczka i czekamy na blaszakowy sequel. Oczywiście unrated ;) Póki co Manhunt 2 dostępny jest tylko w Stanach i tylko przez sieć.
* * * * *